Przemysław Poznański
Zaczynałem od dziennikarstwa telewizyjnego, a od lipca 2000 r. jestem w „Gazecie Wyborczej”. Przez pierwsze sześć lat pracowałem w redakcji w Poznaniu, gdzie pisałem o wszelkich aspektach wielkopolskiej gospodarki. W 2006 r. przeniosłem się do Warszawy. Piszę o branży telekomunikacyjnej, a więc o problemach użytkowników niemal 40 mln komórek, o wojnie cenowej między dostawcami internetu oraz o ewolucjach i rewolucjach spowodowanych decyzjami regulatora rynku, czyli Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Poza tym zdarza mi się spojrzeć na problemy raczkującej dopiero polskiej e-administracji oraz na rynek kin. Z wykształcenia rusycysta i dziennikarz - absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
RSS
RSS
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Kwadracik pełen rabatów

Marka TP znikła. Tak po prostu. Oczywiście wciąż istnieje Telekomunikacja Polska SA, ale więcej nie zobaczymy na fakturach, na produktach czy w reklamach charakterystycznego loga TP. Teraz wszędzie panoszyć będzie się pomarańczowy kwadracik. Z całego tego zamieszania, jakie panowało dziś w warszawskim Hiltonie podczas prezentacji nowej marki i związanej z nią oferty mnie podoba się najbardziej jedno (nie, nie pomarańczowe lakierki prezesa Wituckiego). Rabaty. Zasadniczo kocham rabaty, jak wszyscy. W Orange Open aż się od nich roi. Po pierwsze rabaty dostajemy, kupując dotychczasowe usługi stacjonarne TP i łącząc je z usługami komórkowymi Orange. Po drugie - abonament ryczałtowy (generalnie o 99 gr droższy, niż u konkurentów) spakietyzowany kosztuje nagle niecałe 65 zł. I oprócz połączeń na telefony komórkowe, daje nam też nielimitowane połączenia na telefony stacjonarne. To rzeczywiście nowa jakość.

Tym samym Orange spełnił postulat, by nie kopiować ślepo, ale dać coś więcej. Zrobił dokładnie to, o czym pisałem na telekom.blox.pl - wykorzystał swoją odmienność i ozdobił abonament no-limit własnym wzorkiem.

A marki TP żal? Mnie nie, bo nigdy nie miałem szczęścia (lub nieszczęścia) być użytkownikiem produktów spod tego znaku. Ale to już pozostawiam do indywidualnych przemyśleń.

piątek, 13 kwietnia 2012
Pomarańczowy poniedziałek

I stanie się. W poniedziałek marka TP oficjalnie zostanie zastapiona przez Orange. Prawdopodobnie, bo temat zapowiadanej na ten dzien konferencji prasowej nie jest jednoznaczny: Zmiany, których się nie spodziewacie.

A na czas oczekiwania jedna z leopszych reklam (jeszcze) TP.  Zapowiadająca rebranding marki.

czwartek, 05 kwietnia 2012
Czekam na coś innego

W Plusie bez wielkiej rewolucji. Genaralnie dał to samo w ryczałtowym abonamencie, co inni, ale - i trzeba mu to oddać - pokazał też nieśmiało inna drogę. Oto każdy, kto kupi abonament na rozmowy, może też skorzystać z trzech miesięcy darmowego abonamentu na LTE. I nagle okazało się, że można dać coś więcej.

A może tak T-Mobile, zamiast kopiować oferty Play - wczoraj zrobił to znowu, kopiując ofertę biznesową - zaproponuje mix ryczałtu ze swoimi niepowtarzalnymi ofertami rozmów ze wszystkimi na świecie w T-Mobile? Albo z którąś ofertą roamingu danych, też niezłą? Może tak na wakacje dać paczke danych w roamingu przez miesiąc w cenie ryczałtu?

Troche wysiłku! Na blogu rzecznika Orange czytam, że ich ryczałt będzie inny, nie będzie kserokopią ofert Play. Wojtku, wkurzę sie, jak nie dotrzymasz słowa.

czwartek, 29 marca 2012
Przyjdzie Orange i wyrówna (w dół)?

Stało się, W środę Play, w czwartek T-Mobile wprowadziły abonamenty komórkowe typu flat rate czyli z ryczałtową płaską stawką. Krótko mówiąc, płacisz raz i dzwonisz oraz SMS-ujesz do wszystkich w Polsce bez dodatkowych opłat. Dla mnie to roziązanie idealne, bo co miesiąc z drżeniem serca sprawdzam, o ile to tym razem przekroczyłem abonament, co do którego konsultant T-Mobile przekonywał mnie, że jest tak skonstruowany, by raczej go nie przekroczyć (przeważnie płacę dwa razy więcej, niż wynosi kwota abonamentu).

Mniej idealne są ceny ryczałtów zaproponowanych w T-Mobile frii i Play Formuła 4.0 - w obu cena (bez telefonu) wynosi 79 zł. W obu powtarzają się też inne elementy: połączenia do sieci stacjonarnych sa darmowe przez 3 miesiące, potem pakiet nielimitowanych rozmów kosztuje 7 zł, koszt minuty poza pakietem to 19 gr. W najtańszym abonamencie dostaniemy tylko przez miesiąc paczkę danych za darmo, potem musimy za nią zapłacić 7 zł. Różnica jest jedna - w Play paczka to 200 MB, w T-Mobile - 250. Na tym różnice się kończą - w wyższym abonamencie za 99 zł paczka w obu przypadkach wynosi 2 GB. Zarówno w T-Mobile jak i w Play oferta kierowana jest to osób przenoszących numer oraz obecnych abonentów danej sieci.

OK, płacę średnio więcej niż 79 zł, więc nie powinienem narzekać, ale jeśli chciałbym ofertę z paczką danych 2 GB, to abonament skacze już do 99 zł. A to sporo. Czy konkurencja sprawi, że cena płaskiej stawki zostanie obniżona? Plus na razie nie zabiera głosu, dlatego czekam niecierpliwie na ofertę Orange, która - jak wynika z informacji telekom.blox.pl - ma się pojawić już wkrótce.

czwartek, 15 marca 2012
Telefon za 16 zł? Bardzo proszę. Płaci pani... 114 zł

Przyznam, że takiego absurdu dawno nie widziałem. Napisała do mnie pani Mariola. Na sczęście jest happy end.

„Witam Panie Przemku, nie wiem czy moja sprawa będzie na tyle interesująca dla pana, ale czytałam pana artykuł o sieci Orange i zmianie warunków umów. U mnie sytuacja jest może trochę mniej skomplikowana jak w przypadku Pana Tomasza, ale niemniej jednak pozwoliłam sobie do Pana napisać”.

Pani Mariolo, bardzo dobrze, że pani napisała. Oto historia: ”W lutym przedłużałam umowę z siecią T-Mobile z wymianą telefonu. Dostałam informację, że model, który wybrałam, jest chwilowo niedostępny, ale w ciągu tygodnia znajdzie się u mnie. Koszt telefonu zgodnie z taryfą to 16 zł. Telefon miał za pobraniem dostarczyć do mnie kurier wraz z aneksem. Po tygodniu telefonu nadal nie było, zaproponowano mi biały model lub opcję czekania na czarny przeze mnie wybrany, który miał być dostarczony w przeciągu tygodnia.

W dniu wczorajszym dostałam SMS z T-Mobile, że telefon właśnie do mnie wysłano i mam zapłacić kurierowi... 114 zł. Trochę mnie to zaskoczyło, skąd tak istotna zmiana. Na infolinii dowiedziałam się, iż przez okres oczekiwania na telefon zmieniła się taryfa i T-Mobile nie ma już tego telefonu w ofercie, jaką zaproponowano mi w lutym, czyli 16 zł, lecz teraz kosztuje już 114 zł. I albo biorę ten telefon w tej cenie, albo mam sobie wybrać inny. Na zapytanie dlaczego nie zostałam poinformowana o zmianie taryfy i ceny telefonu usłyszałam tylko, że tak bywa.

Panie Przemku, mnie nie chodzi o fakt różnicy 16 a 114 zł, bo jest to kwota którą jestem w stanie zapłacić, ale co by było gdyby zmienili cenę telefonu na 500 zł lub więcej bez informowania klienta o tym fakcie. Nie wiem czy tak powinny wyglądać praktyki sieci telefonicznych”.

Oj, nie powinny.

Na szczęście operator w porę się opamiętał. W końcu wysłał do pani Marioli pismo, w którym za zamieszanie przeprasza: „Serdecznie przepraszam za wszelkie niedogodności, które związane są z opisanymi powyżej okolicznościami. Pragnę zapewnić, iż Pani zastrzeżenia dotyczące obsługi zaoferowanej przez Biuro Obsługi Abonenta zostały potraktowane z należytą powagą, tym bardziej, że jednostka ta jest odpowiedzialna za bezpośredni kontakt z naszymi Klientami”.

I jescze jedno - T-Mobile zaproponiował klientce telefon... za zlotówkę. I tak powinno być zawsze.

środa, 07 marca 2012
Zrobiony na pomarańczowo. Orange przeprasza

Ta sprawa nie mieści się w głowie. Nie z powodu pomyłki konsultanta, ale z powodu liczby ściem, jakie po owej pomyłce próbowano wcisnąć klientowi.

Chodzi o dzisiejszy tekst w „Gazecie Wyborczej” i na portalu Wyborcza.biz:

http://wyborcza.biz/biznes/1,101558,11297121,Klient_podpisal_umowe_w_styczniu__Orange__to_bylo.html

W całej sprawie chodzi o to, że pan Tomasz chciał po prostu podpisać umowę z Orange i skorzystać z promocji. Umowę podpisał 14 stycznia, po wyjściu z salonu próbował zadzwonić. Bez skutku.

Karta SIM nie została aktywowana prze kolejne osiem dni, więc pan Tomasz złożył reklamację i chciał rozwiązać umowę - zgodnie z regulaminem.

Wtedy dowiedział się, że... jak zerwie umowę, to zapłaci karę, bo wcale nie podpisał umowy w styczniu, tylko 3 lutego i od tej pory karta SIM jest aktywna. Panu Tomaszowi sprawa zaczęła nieładnie pachnieć, bo 3 lutego nie było go w Warszawie. A zatem niczego nie mógł podpisać. Chciał sprawdzić, czy ktoś nie podrobił mojego podpisu, więc poprosił o kopię domniemanej umowy, ale operator uznał, że to byłoby działanie niestandardowe.

Po interwencji „Gazety” rozpatrzenie sprawy zajęło kilka dni. W końcu pan Tomasz otrzymał anonimowy e-mail wysłany z biura obsługi klienta: „Pragniemy poinformować, iż Pańska reklamacja dotycząca opóźnionej aktywacji została rozpatrzona pozytywnie. W związku z powyższym na Pańskie konto została wprowadzona rekompensata w wysokości 17,29 zł za 13 dni opóźnienia w realizacji zlecenia aktywacji. Pragniemy także potwierdzić, iż na Pańskim numerze jest już wprowadzony rabat w wysokości 50% na 3 miesiące, wynikający z Umowy”. Padła też informacja o możliwości rozwiązania umowy. Tym razem bez kary.

Orange za pomyłkę przeprasza.

- Bardzo przepraszamy klienta za kłopot - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP. - Nasza pomyłka została naprawiona. Mamy nadzieję, że już nigdy nic podobnego się nie powtórzy - zaznacza.

I to akurat rozumiem.

piątek, 02 marca 2012
KE bije na alarm: Obniżcie wreszcie ten roaming danych

To się dostało branży komórkowej. Panowie i panie pełni samozadowolenia wystawiali się w Barcelonie na GSMA World Mobile Forum, gdy tu nagle nakrzyczała na nich komisarz Neelie Kroes, żeby wreszcie obniżyli ceny za roaming danych. ”Ludzie boją się korzystać za granicą z internetu” - grzmiała.

I oczywiście ma rację. Rok temu w Paryżu odebrałem telefon z Polski od mojego „zaniepokojonego” operatora. Wyszło mu, że mój telefon ściąga dane i jak tak dalej pójdzie, zapłacę rachunek na 400 zł. Okazało się to nieprawdą i dmuchaniem na zimne - rachunek podskoczył o kilka złotych, ale co się najadłem strachu, to się najadłem.

Całkiem jak Jeff Gordon, prezes Syniverse: - Nikt z nas nie chce płacić rachunku na 5 tys. euro! Prawdopodobnie dwie trzecie z tu obecnych ma teraz wyłączony telefon, bo perspektywa wysokiego rachunku śmiertelnie ich przeraża. A jesteśmy w gronie ludzi telekomunikacji! - przyznawał wczoraj w Barcelonie.
Z danych tej firmy wynika, że z 75 mln ludzi, którzy podróżują co miesiąc do innego kraju, blisko 70 proc. nigdy nie korzysta z usługi transmisji danych, a połowa w ogóle nie dokonuje żadnych połączeń.
Dlatego operatorzy, zamiast zatroskanym głosem informować nas, że możemy wydać dużo pieniędzy, powinni po prostu obniżyć ceny roamingu danych. Wtedy posiadanie smartfona wreszcie będzie miało sens także podczas podróży po Europie.

czwartek, 01 marca 2012
Nadchodzi nowa ACTA? A może operatorzy niepotrzebnie nas straszą?

Straszne larum się podniosło w ostatnich dniach - chodzi o nowelizację prawa telekomunikacyjnego. A konkretnie o zapisy, które nakazują operatorom stacjonarnym umieszczać w umowach z klientami parametry, których potem muszą przestrzegać. To chyba dobrze? - spyta ktoś. Dobrze, jeśli chodzi np. o gwarantowana szybkość internetu. Skończą się w końcu ściemy w rodzaju 10 Mb/s w ofercie i 3 Mb/s w rzeczywistości i to tylko wtedy, gdy nie pada deszcz. Operatorzy - przede wszystkim skupieni wokół branżowej izby KIGEiT - przekonują jednak, że z tym problemu nie mają. Boją się innych parametrów, których dotrzymanie - jak przekonują - będzie niemożliwe (np. tzw. jitter, czyli krótkookresowe odchylenie od ustalonych charakterystyk sygnału). Piszą więc elaboraty do MAiC-u i ostrzegają, że próba wywiązania się z obowiązków narzucanych przez ustawodawcę będzie wymagała sporządzania szczegółowego billingu odwiedzanych przez klienta stron. Czytaj: inwigilowania wszelkich jego czynności w internecie. Wszystko po to, żeby - jakby co - mieć dowód w przypadku reklamacji. I operatorzy nie boją się porównań, że to jak przechowywanie treści rozmów telefonicznych bez nakazu podsłuchu. ACTA to przy tym pikuś - twierdzą.

MAiC na razie zarzuty odpiera i twierdzi, że uwagi zgłoszone przez Izbę wydają się mieć na celu wprowadzenie opinii publicznej w błąd, a informacja o tym, że konieczne będzie zbieranie przez operatorów danych o aktywności użytkownika, jest zwyczajnie nieprawdziwa.

„Projektowana regulacja uwzględnia normalne i standardowe procedury stosowane przez dostawców usług w celu utrzymania odpowiedniego poziomu świadczonych usług. Z przedstawionych przez Izbę uwag wynika, że dostawca nie wie dziś, jakie aktywności podejmuje użytkownik w jego sieci. Można w takim razie dojść do wniosku, że nie wie, co sprzedaje, ani nie wie czy sprzedana usługa w ogóle działa”.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,11260788,Operatorzy_stacjonarni_protestuja_przeciw_noweli_Prawa.html

Konsultacje kończą się za kilka dni. Zobaczymy, jaki będzie ich wynik. Najważniejsze, by nowe prawo rzeczywiście chroniło prawa klientów. Żeby tylko - chroniąc prawa internautów - rząd nie wylał dziecka z kąpielą i nie pokomplikował spraw za bardzo.

piątek, 10 lutego 2012
Konkursy Orange: nie dla niewidomych

Napisał do mnie pan Tomasz Strzymiński, prezes fundacji Audiodeskrypcja. Zawsze, jak pan Tomek do mnie pisze, wiem, że sprawa nie będzie banalna - problem bęzie istotny, dotyczący tego, jak operatorzy traktują osoby niewidome. Tak jest i tym razem

”Witam serdecznie Panie Przemku, od pewnego czasu znajduję w internecie różne konkursy, w których może i chciałbym wziąć udział, ale niestety organizator nie założył, że w konkursie mogą chcieć też uczestniczyć m.in. osoby niewidome”.

Przykład? Orange - „już na początku nie pozwala osobom niewidomym na otrzymywanie informacji o konkursach. Z tego co widzę, to jedyną barierą jest posiadanie 18 lat, a nie ma mowy o tym czy jest się osobą niepełnosprawną czy nie” - oburza się, i słusznie, pan Tomasz.
Szczegóły są takie: „Nie jestem w stanie wypełnić formularza rejestracyjnego. Pewnie jest pole do zaznaczenia przy: mam ukończone 18 lat, wyrażam zgodę na przesyłanie środkami komunikacji elektronicznej przez "Polską Telefonię Komórkową - Centertel" Sp. z o.o. ("PTK Centertel") informacji handlowych w postaci newslettera, dotyczącego konkursów z cyklu "Testuj z Orange", organizowanych przez PTK Centertel, w ramach których uczestnicy staną przed szansą testowania najnowszych
modeli telefonów” itd. Program czytający ekran, którego pan Tomasz używa, tych pól nie widzi.
”Na dodatek nie mogę kliknąć w przycisk lub link ‘wyślij’ lub ‘zarejestruj’, który kończy wysyłanie danych. Nie wiem, może dopiero po zaznaczeniu tych pól przycisk ‘wyślij/zarejestruj’ staje się dostępny?”
Zdaniemk pana Tomasza jest to dyskryminacja osób niewidomych już na początku konkursu przez to, że uniemożliwia się im
rejestrację. ”Takich konkursów było już kilka i wierzę, że gdybym w nich brał udział, to bym przynajmniej raz wygrał”.

Oto link do strony, októrej pisze: http://testuj.orange.pl/rejestracja
„Panie Przemku, może mógłby Pan się pochylić nad tą sprawą?” - pyta pan Tomasz, więc się pochylam.

Rzecznik Grupy TP Wojciech Jabczyński kaja się: ”Intencją Orange absolutnie nie jest ograniczanie osobom niepełnosprawnych udziału w konkursach, które organizujemy”. Ale na tym się kończy dobra informacja: ”Niestety w tym przypadku nie mamy gotowych rozwiązań technicznych, które pozwoliłyby przystosować strony do potrzeb osób niewidomych. W przyszłości, w miarę naszych możliwości, będziemy starali się uwzględniać”.

Panie Tomaszu, pozostaje wierzyć, że przyszłość z wypowiedzi rzecznika jest raczej bliższa, niż dalsza.

AKTUALIZACJA:

Pan Tomasz postanowił odpowiedzieć Orange. Oto jego list:

Witam serdecznie
Intencją Orange może nie jest ograniczanie osobom niepełnosprawnym  udziału
w konkursach organizowanych przez Orange, ale faktem jest, że przez
niedostępną stronę internetową Orange wyklucza osoby niepełnosprawne z
możliwości udziału w swoich konkursach.

Uważam zatem, iż ten fakt jest już dobrze znany Orange, dlatego domagam
się widocznego zamieszczenia poniższej treści w regulaminach oraz w
informacjach o konkursach: "Orange informuje wszystkie osoby z niepełnosprawnością wzroku o braku możliwości udziału przez te osoby w konkursach organizowanych przez Orange
ze względu na niedostępność strony internetowej, która umożliwia m.in.
rejestrację w konkursie".

Z poważaniem
Tomasz Strzymiński

 

piątek, 03 lutego 2012
Prezes Magdalena Gaj

Stało się. Oto oficjalny komunikat ze strony UKE:

Na podstawie art. 190 ust. 4 ustawy Prawo telekomunikacyjne Sejm Rzeczypospolitej Polskiej powołuje Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej za zgodą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Prezesa Rady Ministrów.
 
W związku z powyższym, dnia 27 stycznia 2012 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej powołał Panią Magdalenę Gaj na stanowisko Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, za zgodą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej wyrażoną w dniu 1 lutego 2012 r.

 
1 , 2 , 3 , 4